Facebook

Marcelka czyta: "Barbie i Ruth" Robin Gerber

Od razu się przyczepię- moim zdaniem tytuł książki lekko wprowadza w błąd. Bardziej adekwatny byłby "Ruth i Barbie"- bo to nie słynna lalka jest tu na pierwszym miejscu, ale jej twórczyni. Ruth Handler to córka polskich emigrantów, którzy zmuszeni byli porzucić ojczyznę i przenieść się za ocean. Była dziesiątym dzieckiem swoich rodziców, nic więc dziwnego, że była małą bojowniczką, która od małego musiała walczyć o zainteresowanie. Nie istniały dla niej słowa "nie dam rady"- jej upór, inteligencja i odwaga zaprowadziły ją na sam szczyt. Stworzyła chyba najbardziej rozpoznawalną zabawkę dla dziewczynek, która z kawałka plastiku urosła do rangi pokoleniowego fenomenu i symbolu sięgania po marzenia. 

Lalce Barbie można zarzucać nierealistyczne wymiary ciała, ale była to jedna z pierwszych zabawek, która pozwalała dziewczynkom marzyć o karierze lekarki, prawniczki, kosmonautki czy nauczycielki. Pokazywała, że kobieta nie musi być tylko żoną i matką, ale może rozwijać swoje pasje i być kim tylko zechce. A za jej sukcesem stała jeszcze bardziej fascynująca i godna podziwu kobieta. 


Ruth Handler w zdominowanym przez mężczyzn świecie musiała zacięcie walczyć o należne jej miejsce. Razem z mężem stworzyli firmę Mattel. Mamy tu historię rodem "od zera do bohatera", chociaż losy firmy Ruth i Elliota były różne, ona nigdy nie zwalniała tempa i realizowała wszystkie plany- nawet te najbardziej szalone. Mąż Ruth- Elliot, jako świetny inżynier projektował i wymyślał zabawki, ale to Ruth starała się o to, by jego pomysły zostały zrealizowane. Co ciekawe Elliot był dość postępowym mężem, który nie miał problemu z powierzeniem odpowiedzialności za rozwój firmy żonie. W latach 40 XX wieku nie było to przecież takie oczywiste. 

Książkę Robin Gerber zaczynamy jednak od tarapatów, w jakie popadł Mattel, a wraz z nim Ruth. Została oskarżona o nadużycia finansowe i grozi jej więzienie. Jak do tego doszło? Autorka nie od razu odpowiada nam na to pytanie- najpierw bardzo szczegółowo przybliża nam losy "matki" Barbie. Śledzimy Ruth w latach młodości, narzeczeństwa, potem obserwujemy jak młoda żona i matka stara się godzić obowiązki domowe i prowadzenie firmy. A raczej wcale się nie stara ;) Dzieckiem Ruth było Mattel, a prowadzenie domu strasznie ją nużyło. Z tego względu jej relacje z dziećmi, a szczególnie córką Barbarą były bardzo napięte. Imię córki stało się też inspiracją dla Barbie- lalki, której perypetie były równie skomplikowane i burzliwe co życie Ruth. Zanim dowiemy się dlaczego firma została prześwietlona przez rząd, mamy okazję dobrze poznać bohaterkę całej afery i sami wyrobić sobie o niej zdanie. 

Początkowo nikt nie chciał dać szansy pomysłowi Ruth, która pragnęła dać dziewczynkom atrakcyjne i ciekawe zabawki, rozwijające ich wyobraźnię. Dopiero po kilku latach noszenia się z pomysłem zrobienia Barbie, w końcu udało się ten plan wprowadzić w życie. Chociaż kobiece kształty lalki początkowo szokowały opinię publiczną. Dla Ruth nie było jednak przeszkód nie do pokonania i w końcu jej pomysł okazał się być na wagę złota.

Przed lekturą nie spodziewałam się, że losy twórczyni mojej ulubionej zabawki z dzieciństwa zainteresują mnie bardziej niż sama lalka. Okazało się, że Ruth Handler była inspirującą, silną kobietą, wyprzedzającą swoją epokę. Przepychając się łokciami musiała wywalczyć sobie miejsce w męskim świecie. Zdobyła szacunek w branży, choć nie były to przyjazne kobietom czasy. Firma Ruth i Elliota była wyjątkowa pod względem zatrudniania różnych grup społecznych i etnicznych, a także przodowała w zatrudnianiu kobiet- również na kierowniczych stanowiskach. Dodatkowo jako kobieta nie poświęcająca się rodzinie- co nie było w tamtych czasach dobrze widziane, wkładała całą swoją energię w rozwój firmy. Również Robin Gerber zdaje się osądzać Ruth i uważać ją za złą matkę- obiektywizm autorki w tym jednym względzie przegrywa z emocjonalną oceną.

Styl autorki jest jednak doskonały- pisze ciekawie, ale rzetelnie, bardzo wyczerpująco- ale nie przynudza. Spis źródeł świadczy o ogromie włożonej w książkę pracy. Z łatwością przyszło mi zaufać autorce, że tak właśnie wyglądały losy Ruth i jej firmy. Robin Gerber pisze o Ruth za jej dobrych czasów, ale także tych gorszych. Tylko w kwestii macierzyństwa zdaje się osądzać bohaterkę swojej opowieści, ale po za tym zachowuje obiektywizm i pozwala nam poznać Ruth taką, jaką była.


Jeden z ważniejszych fragmentów książki to opowieść o walce Ruth z rakiem piersi. Jej zaangażowanie w pomoc kobietom po mastektomii zapoczątkowało nową firmę- Ruthon zajmującą się protezami piersi dla kobiet. W czasie gdy Ruth rozwijała nową firmę, niestety borykała się także z oskarżeniami o oszustwa Matella. Choć firma nie znajdowała się już tylko w jej rękach, nadal była jej twarzą. Czy została ukarana? Musicie przeczytać, żeby się dowiedzieć ;)

Przed lekturą myślałam, że poczytam o Barbie, ale jak się okazało, to jej twórczyni jest większym wzorem do naśladowania i inspiracją. Dorosła ja bardzo docenia fakt, że powstają książki o dzielnych i przedsiębiorczych kobietach, które potrafiły walczyć o swoje i nie dały się zamknąć w domu. Ruth Handler udowadnia, że żyłkę do interesu może mieć każdy z nas, niezależnie od płci, a także jak bardzo twardym trzeba być, kiedy przychodzi nam walczyć o swoje. Cieszę się, że Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się wydać tę książkę w Polsce, bo tak, kto wie, może nigdy nie zainteresowałbym się postacią twórczyni Barbie. I tak oto bawiąc się lalkami jako mała dziewczynka, zupełnie nieświadomie wspierałam jedną z ciekawszych kobiet, o jakich miałam okazję czytać :) 

Komentarze

  1. Tak jak napisałaś, bez takiej książki większość z nas zapewne w ogóle nie zainteresowałoby się postacią twórczyni Barbie (prawdopodobnie nie tylko ja nie miałam pojęcia, że ta lalka wyszła spod ręki kobiety). Ciekawa jestem, jak wiele jeszcze kobiet twórczyń skrywa cień zapomnienia tudzież ich mąż/ojciec/brat, itd.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty