Facebook

Marcelka czyta z zachwytem: "Giant Days. Tom 3. Bycie miłą nic nie kosztuje"

Powiedzcie mi jak to jest możliwe, że 2 facetów potrafi tak wnikliwie i w punkt, pisać i rysować o życiu młodych ludzi we współczesnym świecie? Jak? Kiedy wydaje mi się, że nie ma już nadziei na wzajemne zrozumienie kobiet i mężczyzn a także młodego i nieco starszego pokolenia, otwieram komiks "Giant Days" i widzę doskonale, że w jakiś magiczny sposób jest to możliwe. Bo bycie miłą lub miłym nic nie kosztuje, co odzwierciedlają sympatyczni bohaterowie tej serii. Choć pierwszy tom, który jest nadal moim ulubionym, koncentrował się na 3 głównych bohaterkach- Susan, Esther i Daisy, to w 2 oraz w omawianym przeze mnie 3 tomie, jest również więcej miejsca dla 2 pociesznych studentów- zakochanego bez pamięci w Esther, nieco fajtłapowatego Eda oraz McGrawa- ostatniego z tych statecznych, poważnych facetów o miękkim serduchu. Ich wspólne perypetie dają nam możliwość spojrzenia na życie studentów z dystansu, ale ich przygody- choć czasami zupełnie zwariowane- są nam jednak bliższe niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Moją recenzję pierwszych 2 tomów znajdziecie TU.

Każdy z problemów młodych, choć właściwie dorosłych już ludzi jest dla autorów ważny. Każda postać potraktowana jest z szacunkiem i zrozumieniem. Choć bohaterom przydarzają się zupełnie zawstydzające rzeczy, to nie śmiejemy się z nich, ale z nimi. Podoba mi się to, że autorzy nie oceniają swoich bohaterów surowo i zdają się doskonale rozumieć realia świata na progu dojrzałości. 

Moją ulubioną rzeczą, która pozostaje niezmienna w komiksach, jest przyjaźń głównych bohaterek- choć wyrysowana na kartce papieru, jest tak autentyczna, jakbyśmy śledzili losy prawdziwych ludzi, a nie komiksowych postaci. Nie jest łatwo oddać złożoność kobiecych relacji- dość skomplikowane z nas czasem stworzenia, a w dodatku każda paczka przyjaciółek rządzi się swoimi prawami. Patrząc na relacje Esther, Daisy i Susan można tylko pozazdrości im przyjaźni wolnej od toksycznej zazdrości lub współzawodnictwa. Bardzo często takie "koleżanki" pojawiają się na kartach powieści lub w filmach i serialach młodzieżowych. Autorzy "Giant Days" przedstawiają nam paczkę przyjaciółek na dobre i złe- wspierających się i stojących za sobą murem. 

Jak wspominałam, obok naszych żeńskich bohaterek, mamy też dwóch panów- Eda i McGrawa. I obaj są absolutnie do pokochania. Chciałoby się zamknąć ich w słoiczku i chronić przed okrutnym, złym światem. Podoba mi się, że nasi dwaj dzielni mężczyźni, którzy muszą pokonywać swoje własne przeszkody w życiu, nie są kreowani na takich silnych, nieprzystępnych i "męskich". To pokazuje, że dzisiejsze czasy, są czasami równie nieprzyjazne mężczyznom, jak i kobietom i tak właściwie to wszyscy razem powinniśmy walczyć o świat bardziej przystępny dla wszystkich nieco odstających od "normy". Bo każdy ma swoje małe i duże dziwactwa, a komiksy "Giant Days" pokazują nam, że jest dla nas miejsce na tym świecie i że każdy z nas zasługuje na szacunek, miłość, przyjaźń i traktowanie nas fair.


W 3 tomie dzieje się dużo- naszych bohaterów czekają miłosne uniesienia, próby przyjaźni, zmierzenie się z macierzyństwem w młodym wieku, a także wplątanie się w polityczne życie uczelni. Bardzo cieszy czytanie o wspierających się przyjaciołach, którzy nie zostawiają się na lodzie, ale wspólnie próbują rozwiązać swoje problemy. Ed będzie próbował zapomnieć o Esther, zakochując się w starszej koleżance z redakcji studenckiej gazety. Esther z kolei nawiedzi dawno niewidziana koleżanka, która szuka oddechu od codzienności i chce się dobrze zabawić. Susan wplącze się w uczelniane wybory i nie będzie potrafiła pogodzić tego z życiem osobistym. Daisy jak zwykle dzielnie wspiera swoich przyjaciół i chce dla nich jak najlepiej. McGraw będzie starał się być dobrym chłopakiem dla Susan, ale czy wytrzyma jej dziwne zachowanie i ciągły brak czasu? Każdy z bohaterów mierzy się z większymi i mniejszymi wyzwaniami, a nie zapominajmy, że czeka ich jeszcze moc studenckich obowiązków na dokładkę.

Jest jednak jedna rzecz, która rzuciła mi się w oczy i nie bardzo mi się podoba. Postać Daisy wydaje się być spychana na drugi plan i twórcy chyba nie mieli na nią pomysłu w tym tomie. Jest tu aby służyć pomocą przyjaciołom, ale brakuje mi jej własnej historii i problemów. Mam wrażenie, że została sprowadzona do roli "maskotki" grupy, która upiecze Ci tort na pocieszenie i zorganizuje biwak, aby podnieść Cię na duchu, ale sama nie przeżyje żadnej przygody. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy brak zainteresowania ze strony twórców i że Daisy będzie równie ważna co inni bohaterowie w kolejnych tomach. 

Inna sprawa, że choć lubię to, że tak wiele się dzieje w tym tomie, to jak to z komiksami bywa, zawsze brakuje w nich miejsca na rozwinięcie historii. Wszystko ujęte jest w kilku kadrach, dlatego czuć duży niedosyt w budowaniu świata i relacji między bohaterami. Jest tu też problem z budowaniem napięcia- wszystkie wątki odnajdują swoje zakończenie błyskawicznie, na zasadzie problem- rozwiązanie, problem- rozwiązanie. Szkoda, że twórcy nie trzymają nas choć przez chwilę w napięciu i nie każą nam się zastanawiać: "jak to się skończy?".

John Allison i Max Sarin znowu zabrali mnie w podróż do studenckiego życia pełnego zabawnych zawirowań, która była zdecydowanie zbyt krótka. Kolejne spotkanie z bohaterami zaliczam do udanych i czekam na lekturę kolejnego tomu :) Wielki szacun dla Non Stop Comics za sposób wydania- jak zwykle klasa sama w sobie. Poza tym, mam wrażenie, że nowe tomy pojawiają się na rynku w bardzo dobrym tempie- dają odczuć niedosyt i zniecierpliwienie, ale nie czeka się na nie latami ;)


Komentarze

  1. Słyszę o tych komiksach i słyszę, ale dopiero po przeczytaniu Twojej recenzji rozjaśniło mi się nieco w głowie, o czym ona jest;) Lubię komiksy i myślę, że najwyższy czas siegnąć po Giant Days, skoro wszyscy i ich wujkowie się tym tytułem zachwycają 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, to komiks który podnosi na duchu, bawi i jednocześnie skłania do refleksji :) Jedna z moich ulubionych pozycji :)

      Usuń
  2. Chyba pierwszy raz słyszę o Giant Days i bardzo! mnie zaciekawiłaś, mam ochotę sama sprawdzić i to jak najszybciej ! :)
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty