Facebook

Marcelka, nie taka zbuntowana i nie taka młoda, czyta: "Opowieści na Dobranoc dla Młodych Buntowniczek" Eleny Favilli i Francesci Cavallo

Jak ja bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Tak strasznie, strasznie chciałam ją mieć w swoich łapkach. Ale jakoś odwlekało mi się to w czasie. W końcu w Empiku wypatrzyłam wydanie w miękkiej oprawie, w dobrej cenie i pomyślałam: "to znak!". Pobiegłam do kasy, potem do domu i jeszcze tego samego wieczora zaczęłam czytać na dobranoc o dzielnych kobietach różnych epok. Niestety muszę uczciwie przyznać, że jestem nieco zawiedziona. 

Kiedy czytałam "Kosmiczne dziewczyny" Libby Jackson, które są bardzo podobną książka do "Opowieści na Dobranoc...", co więcej myślę, że powstały na fali jej popularności, to nie miałam wrażenia, że jestem za stara na te historie. Libby Jackson umiała napisać swoje opowieści tak, że były one ciekawe i zrozumiałe, i dla młodszego czytelnika, i dla tego nieco starszego. Opowieści te były też nieco bardziej obszerne i wzbogacone o kontekst kulturowo- społeczny. Dzięki temu wiadomo było, jakie przeciwności musiały przezwyciężyć zdobywczynie kosmosu. Nasze "ziemskie" bohaterki w "Opowieściach na dobranoc" zostały niejako pozbawione splendoru. Musiały walczyć i pracować ciężej niż mężczyźni, żeby dowieść swojej wartości, a w książce Eleny Favilli i Francesci Cavallo prawie wcale tego nie widać. 


Owszem czytelnicy i czytelniczki mogą poznać losy dzielnych 100 kobiet, które zmieniły oblicze świata- zarówno współczesnych, jak i tych, które żyły setki lub tysiące lat przed nami. Ale nie widać tu tej walki, która ich losy uczyniła tak ważnymi. I jasne, możemy stwierdzić, że przecież to tylko bajki na dobranoc- ale czy nie każdy z nas pamięta opowieści rodziców i dziadków z dzieciństwa? Czy właśnie nie to kształtuje nas od najmłodszych lat? Nie możemy wmawiać młodszym pokoleniom, że świat zawsze był fair, i że każdy zawsze i wszędzie był równy. Musimy uczyć nasze dzieci o niesprawiedliwości świata, aby chciały coś w nim zmienić na lepsze. Doceniam całe przedsięwzięcie związane z wydaniem tej książki- autorki pozyskały pieniądze z crowdfundingu, zaskakując przy tym zebranymi funduszami chyba wszystkich. To zdradza, jak dużą mamy potrzebę, aby uczynić świat równiejszym dla dziewczynek i chłopców. 

Rzecz jasna, jestem ostatnią osobą, która powiedziałaby: "nie kupujcie tej książki, bo nie warto". Jak najbardziej dobrze jest się z nią zapoznać i przede wszystkim zainteresować nią dzieciaki. Ale myślę, że te króciutkie historie wołają o dokładniejsze zgłębienie tematu. Z pewnością jest to dobry punkt wyjścia do pokazania małym dziewczynkom, że mogą być jak bohaterki książki, ale chyba fajnie by było poświęcić każdej z postaci nieco więcej czasu i rozmowy. 

Moim zdaniem największym problemem jest to, że te historie są tak oględnie napisane. Wszystko jest takie ugrzecznione, cukierkowe i urocze. Pytanie- czy należy chronić dzieci przed niewygodnymi i trudnymi tematami, czy raczej poruszać je z nimi wspólnie, a przy tym uczyć i wyjaśniać? 

No ale dobra, koniec narzekania, pora na trochę pochwał. Książka jest prześlicznie wydana- każda bohaterka opatrzona jest przepiękną ilustracją oraz inspirującym cytatem. Ilustracje oczywiście są wykonane przez inne zdolne kobiety, co pokazuje, jak spójne jest to dzieło. Kilka z grafik miała okazję przygotować Polka- Zosia Dzierżawska.

To nie jest jedyny polski akcent w książce- w "Opowieściach na Dobranoc" poznamy losy aż 3 naszych rodaczek. Są to Maria Skłodowska- Curie, Irena Sendlerowa oraz Tamara Łempicka. Uczucie dumy jakie towarzyszy czytaniu tych historii jest nie do podrobienia. 


Każda z historii zaczyna się w takim bajkowym stylu: "Dawno, dawno temu..." albo "Była sobie raz dziewczynka...". Rzeczywiście są to więc opowieści na dobranoc i przypominają te, których my słuchaliśmy będąc dziećmi. Co bardzo mi się podobało, mamy tu bohaterki z całego świata, w różnym wieku, o różnym kolorze skóry i specjalizujących się w różnych dziedzinach. Amelia Erhart będzie stała w jednym rzędzie z Coco Chanel, Elżbietą I, Julią Child i Hatszepsut. Losy Hillary Clinton będą równie ciekawe jak losy Rosy Parks, Sereny i Venus Williams, a także Malali. Część z tych bohaterek to młode dziewczyny, które miały w sobie siłę przeciwstawić się zastanemu porządkowi świata i walczyć o lepsze jutro dla wszystkich z nas. 

Małe dziewczynki mogą zobaczyć, jak wiele otwiera się przed nimi perspektyw i że mogą zostać kim tylko zechcą. Pytanie, czy po lekturze, będą miały świadomość, że to wcale nie będzie takie łatwe? 

Także widzicie, że mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Teoretycznie moja wewnętrzna feministka powinna piać z zachwytu nad tą książką, ale nadal widzę w niej kilka słabszych elementów. Najlepiej przekonać się samemu, czy leży Wam taki rodzaj narracji, czy też nie. Ostatnio pojawiła się na rynku 2 część "Buntowniczek", a także podobna książka dla chłopców. Prawdę mówiąc, czekam na książkę, która w końcu przestanie rozdzielać kobiety i mężczyzn, a będzie pisać o nich wspólnie. Tak jak żyjemy obok siebie na świecie, tak i powinniśmy pojawiać się obok siebie w dziełach popkultury. Po prostu ważne jest, aby te media poświęcały równie dużo uwagi kobietom, co mężczyznom. 

Komentarze

  1. Też mam ja w planach :D Uwielbiam takie książki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w dalekobieżnych planach oba tomy "Opowieści..." i "Kosmicznych dziewczyn", bo jestem ich strasznie ciekawa. Wszyscy je chwalą, a to jest chyba pierwsza opinia nie do końca pozytywna opinia :P Tym bardziej muszę po nią sięgnąć, choć nie wiem kiedy. Wydaje mi się, że takie książki m.in chciałabym czytać moim dzieciom niezależnie od płci, żeby pokazać, że na świecie oprócz wspaniałych i genialnych mężczyzn są też wspaniałe i genialne kobiety. Do tej pory mam w głowie jak w liceum rozmowę z moimi kolegami, gdzie nie byliśmy w stanie (a raczej ja nie byłam w stanie) wymienić 10 kobiet (oprócz Skłodowskiej-Curie), które osiągnęły coś w kwestii naukowej. W domu i po przeszukaniu internetu okazało się, że jest ich całkiem sporo, a nie uczymy się o nich. Więc chciałabym trochę takiej wiedzy przemycić moim dzieciom :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty